22 czerwca (oczywiście wtorek) 2010 roku spotkaliśmy się by ustalić pewne postanowienia na rok następny, ale też podsumować nasze działania dotychczasowe. Zaczęło się tradycyjnie przywitaniem obrzędowym i krótkim dzieleniem się wrażeniami z minionego tygodnia. W planie tego nie było, ale ważne jest się wygadać, dlatego nikt nie przerywał. Nastąpiło odczytanie naszej konstytucji drużyny. W międzyczasie dokonywaliśmy zmian, które według Nas są niezbędne :P W końcu przyszedł czas żeby złożyć podpis pod dokumentem (niestety wcześniej nie było takiej możliwości - działał każdy na słowo).
Następnie odbyło się "palenie wad". Spisywaliśmy Nasze wady i konflikty, słabości i trudne sprawy by puścić je z dymem. Miało to oznaczać symboliczne wyrzeczenie się takich słabości i postanowienie bycia lepszym na przyszły czas.

O ile mnie moja pamięć nie myli, po tym wydarzeniu jedliśmy sznitę pokoju :) Dym z naszych wad i słabości cuchniał okropnie, ale co tam. Jeść możemy zawsze. Był mały problem. Mianowicie Szymonowi czekolada spadła na podłogę :) Otwarta już :D Hasło: nie minęło 5 sekund! I czekolady już nie było :)

Ku Naszemu zaskoczeniu Ryszard przygotował niespodziankę :) Chciał przypomnieć nam symbolikę wędrowniczej Watry :) Ładnie wykładał a My ładnie słuchaliśmy. "Pan Profesor" zrobił Nam kartkówkę. Zaliczyli wszyscy. Nie wiem jak z Szymonem, bo miał nieczytelną pracę :P Były grupy, także o ściąganiu nie było mowy :)
